środa, 13 lutego 2013

Muszę coś upamiętnić!

Dzisiaj śniło mi się coś. To święto! Nic mi się nie śniło od baaaaaaardzo dawna. A nawet jeśli, to zaraz po przebudzeniu to zapominałam. Tak więc muszę to upamiętnić. :D To nie był koszmar, w sumie nic specjalnego. Dość krótki :D
No więc, najpierw byłam u rodziców w sypialni. Spałam z mamą, bo tata był na noc w pracy (tata kiedyś chodził na noc i lubiłam spać z mamą, bo mają takie wygodne łóżko, ale mama narzekała, że ją kopałam w nocy i chrapałam :D). Coś się w tej sypialni działo, ale już nie pamiętam. Później mama obudziła mnie rano do szkoły i poganiała mnie, bo była 7:20, a ja miałam na 7:30. Jak już byłam ubrana to popatrzyłam na kalendarz i powiedziałam mamie, że nie idę do szkoły, bo są jeszcze ferie (to był poniedziałek, 16 lutego - pomińmy fakt, że 16 lutego to sobota w tym roku :D). Napisałam do Olki na skajpaju i ona mówiła, że też się spieszy i że już wychodzi. Ale napisałam jej to jeszcze przed tym jak odkryłam, że mam ferie. Jak już to odkryłam to napisałam do Olki że ma nie iść do szkoły i jakoś tak poczułam (mimo że to był sms) że ona mnie ignoruje i i tak uparcie idzie do szkoły. Trochę się śmiałam bo wyobrażałam sobie, jak ona przychodzi pod szkołę, a szkoła zamknięta :D (tak, wyobrażałam sobie we śnie, ciekawe ._.) I druga część snu - byłam na niemieckim w szkole, w sali 31. Najpierw ktoś usiadł na moim miejscu przy biurku, tam gdzie jest niby ta klawiatura dla słabowidzących czy coś, wepchałam się na krzesło gdzie siedział ktoś inny. (a to w rzeczywistości nie jest moje miejsce, bo siedzę ławkę dalej) Nagle siedziałam z Julką w swojej ławce tej prawdziwej i jakoś tak przesuwałyśmy krzesła, jeździłyśmy, potem gdzieś siedziałyśmy na samym środku na tych krzesłach... Nie wiem, dlaczego właściwie, ale nie pamiętam całego snu. I nagle na środku bez krzesła stała Julka i Kaśka, a ja nadal na tym krześle się huśtałam na środku, to sobie odjechałam do ławki obok. No i taki jakby mnie wstyd ogarnął, że się niby popisuję z tym krzesłem, że tak jeżdżę, że robię z siebie idiotkę - tak we śnie czułam, no :D A, i była tam Jaraczówka, ale nie wiem, co robiła. No i Julka z Kaśką zaczęły śpiewać "Christmas Time" (lol ._.), po angielsku, w refrenie na dwa głosy. I jeszcze mi się wydawało, że nagle się głosami zamieniły, bo niby Kaśka śpiewała ten wyższy, a potem Julka zaczęła, potem coś jęczała bardzo wysoko, bla bla bla. Nic więcej ciekawego tam nie było :D
Nic szczególnego, ale mi się naprawdę rzadko coś śni. Poza tym, kto każe to czytać? *mówi do Olki, bo tylko Olka to może czytać* :D
Na chwilę obecną nie mam nic więcej do powiedzenia. Muszę trochę sprzątnąć biurko, bo nie lubię jak jest bałagan. I chyba trzeba pranie wywiesić.
No to do zobaczenia, baj :D

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz