środa, 10 kwietnia 2013

sdfsadfsadfas

Czasami jest tak, że jak coś głupiego się powie albo zrobi do jakiejś osoby, to chce się jak najwcześniej ją znowu spotkać żeby upewnić się, że zapomniała, że nic się nie stało...





Dzisiaj, 10.04.2013 GOŚKA NAUCZYŁA MNIE ZAGRYWAĆ.
Nie sądziłam, że kiedyś to powiem, ale KOCHAM JĄ.
Być może uratowała moją sytuację z WF'em...
Mam obydwie trójki poprawione na piątki, fak jea.





Nie będę się rozpisywać na temat Olki. Wiem, że i tak to przeczyta, więc powiem tylko tyle:
Nie chcę jej robić na złość ani szkodzić. Zależy mi na tym, żeby miała normalne życie bez jako takich problemów... żeby przestała się ciąć, pogodziła się z matką. Żeby nie myślała o sobie najgorszych rzeczy, żeby trochę zmieniła siebie i stała się bardziej otwarta.
Żeby nie miała cały czas myśli samobójczych.
A ona myśli, że to najgorsze, co ją mogło spotkać... Gdybyśmy nie powiedziały o wszystkim Czechowi, gdyby Klaudia nie naprowadziła Kisielową na Olkę, gdyby Kaśka nie wydała Klaudii - kto wie, jak długo by w tym siedziała. A teraz będzie miała pomoc i wsparcie i mam nadzieję, że coś się zmieni.
I proszę cię, nie myśl, że teraz z matką będzie gorzej. Ona poczuła się dotknięta tym, że się tniesz - uważa, że to przez nią. A to już świadczy o tym, że ma świadomość, jaka jest sytuacja, czuje się winna i chce to zmienić. Czasami mówi nieodpowiednie rzeczy - po prostu nie zna cię. Nie wie, co można, a co nie można mówić. Na co trzeba uważać.
Mam nadzieję, że będzie lepiej. I nie myśl, że Czech jest głupi, że to zrobił. Skoro nie radzisz sobie sama, musi się tym zająć ktoś z zewnątrz. A my tylko naprowadziłyśmy go na to. Zresztą, zadzwonić chciał sam jeszcze zanim odbyło się kółko.

To tyle na dzisiaj,
Baj :*

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz