sobota, 13 kwietnia 2013

...

Kiedyś musiał nadejść ten moment, że trzeba wybrać gimnazjum. U mnie walka toczy się pomiędzy 2 a 12. Czy wybrać klasę, czy szkołę bardziej obiecującą?
2 niby niczym się nie wyróżnia ani nie różni od 12. Ot, taka szkoła jak szkoła. Zniechęciło mnie trochę to 6 klas. Jak wszyscy na przerwie wylecą z klas to robi się tłok. Może to nie jest najważniejsze. W sumie sama nie wiem, dlaczego 12 wydaje mi się lepsza. Jakaś taka bardziej nowoczesna, bardziej obiecująca. Ten francuski, różnego rodzaju kółka itd. Ogólnie to wszystko, jak to jest zorganizowane. Zresztą, pójdziemy tam w tym tygodniu, zobaczą, co tracą.
Nie chcę iść tam sama, dlatego jestem skazana na 2. Kicham na to, że nikt nie chce być ze mną w klasie, mają problem. Mama mówi, że to przez zawiść, że jestem od nich lepsza. Nie sądzę tak, nie uważam siebie za najlepszą, ale może coś z prawdy w tym jest. Zwłaszcza Julka daje idealny przykład.
To nie jest tak, że ja nie chcę być z nimi w klasie. Przecież będę pisać na podaniu, z kim chcę być.Wystarczy mi te kilka osób, jak będzie więcej nowych to może nawet będzie lepiej. Chociaż szkoda jest rozstawać się z klasą.
W 12 najgorsze jest to, że jest tam klasa Janawy. Ale jakbym była tam z kimś, to może nie byłoby tak źle.
Jeszcze zobaczę, jak tam będzie.
 Mama mówiła, że Olka miała beznadziejnych nauczycieli oprócz nauczycielki chemii. A jakbym ja trafiła na tych samych, to by nie było zbyt ciekawie.
Co do basenu to nie jest tak, że ja tylko dlatego uważam, że 2 jest zła. Może będziemy mieli tylko przez 1 semestr, w 12 z tego co pamiętam było chyba przez 3 czy 2 lata. Ale to nie jest najważniejsze.
Nie wiem, co zrobię, ale chyba pozostała mi tylko dwójka.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz