Dzisiaj zaczynam naprawdę prawdziwe odchudzanie.
Czyli:
- A6W
- Skalpel Ewy Chodakowskiej
- Zumba/aerobik
- brak słodyczy (chociaż i tak zapewne sobie nie odmówię jakiegoś ciastka)
- regularne posiłki, ostatni do godz. 18
Jeśli codziennie uda mi się wykonać te 5 warunków, będzie dobrze.
Miejmy nadzieję, że w lecie będę mogła znaleźć na siebie krótkie spodenki. Nie oczekuję natychmiastowych efektów, ale myślę, że jak dałam sobie miesiąc to jakieś efekty powinnam zobaczyć.
Zaczynam z wagą 64 kg. Żeby BMI mieć poprawne, musiałabym ważyć 50 kg, póki co to jest niewykonalne, dlatego stawiam sobie cel 55 kg. Myślę, że wtedy będzie lepiej.
Chcę iść do gimnazjum wyglądając jak człowiek, a nie jak nieudana kiełbasa.
To tyle na dzisiaj, baj :*
(napiszę po tygodniu z podliczeniem tego tygodnia diety ;3)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz