poniedziałek, 10 czerwca 2013

sdfsadfa

Cieszę się, że to wszystko się skończyło. Cholernie się cieszę. Ile można robić ze mnie idiotkę, ile można udawać, że wszystko jest ok?
Jest pieprzoną idiotką, napisałabym więcej, ale nie mogę.
NIENAWIDZĘ JEJ Z CAŁEGO SERCA.
NIECH NAWET MI SIĘ NIE POKAZUJE NA OCZY.
Musi.
I szkoda.
Niech leci do swojej bandy, przesiaduje całe przerwy w kiblu, gada o bilińskim, bo ma obsesję.
I mnie to gówno obchodzi, że będzie się ciąć. Jest cholernie niedojrzała i głupia, że to robi. Nie ma odwagi się zabić i to jest o tyle dobrze, bo bym ją miała na sumieniu. Jak nie ma innego sposobu na "radzenie sobie z problemami", niech nie ma pretensji do ludzi. Co, ja mam uważać na każde słowo, żeby ona się nie pocięła? Popieprzyło do reszty? Mnie to nie obchodzi. Nie moja sprawa, co ona robi i myśli. W moją stronę poleciało więcej gorszych słów, poza tym to ona zaczęła i jakoś nie rozpaczam z tego powodu. Idiotka pieprzona.
____
Edit:
podsumujmy fakty
Raz na feriach umówiłam się z nią na wyjście do miasta. Odwołała spotkanie. Jak zareagowałam? Spoko, niech będzie, nie chce ci się czy ci coś wypadło, okej. Jakieś 2-3 tygodnie temu ja odwołałam. Powód? Padał deszcz, musiałam zająć się kuzynką. Jak ona zareagowała? Wkurzyła się, pisała jakieś durne tweety, obrażała mnie itd. I żeby się nie pokłócić zachowałam spokój. Trzęsły mi się ręce, byłam na nią wściekła. Napisałabym tysiące przekleństw, ale nie mogę. Zachowałam zimną krew, obeszło się bez kłótni.
Kiedyś, chyba jeszcze w tamtym roku zarzuciła mi, że nie odpowiedziałam jej 'cześć' raz w szkole i ją niby ignorowałam. Jak zareagowałam? Próbowałam się tłumaczyć, ani razu jej nie przezwałam. Ja napisałam jej, że mnie ignoruje. Jak zareagowała? To samo: zaczęła się wkurzać, pisać, że mam wielkie problemy, że jak chcę to mogę z nią nie gadać. Jest różnica?
Kiedyś jak byłyśmy na boisku złamałam sobie okulary. Próbowałam je naprawić, ona siedziała na drugim końcu boiska, jak podeszła, powiedziałam jej, że matka mnie zabije. Co ona na to? "Może jeszcze powiesz, że to moja wina?". No comment.
W sobotę wszystko najpierw było dobrze. Potem miała jakiś zły humor, obraziła się, bo się nie śmiałam z jej prześmiesznego żarciku o Bilińskim. Sory, mnie to nie śmieszy. Miała spieprzony humor przez cały weekend, nie dało się z nią gadać. Prawie że kłóciła się, jak można iść na komers w sukience, przecież to normalna dyskoteka.
Nie chodzi mi o to, żeby postawić siebie w jak  najlepszym świetle, ale zauważcie różnicę. O co ona się wkurzała, a o co ja.
No i ta sprawa z matmą. Tłumaczyłam jej matmę i tak niby na żarty coś powiedziałam, że jak można tego nie wiedzieć. Ona wkurzyła się, zaczęła mnie obrażać, pisać coś w stylu, że ja jestem oczywiście najmądrzejsza itp. I wtedy nazwała mnie dziwką.
Nie pamiętam, o co wcześniej poszło, ale mniejsza o to.
I co, kto ma większe problemy? Czy ona, która robiła mi awantury przez cały czas, czy ja, bo zwróciłam jej dwa razy uwagę na to, że mnie ignoruje?
Tak, ignoruje mnie. Była w poniedziałek w nawet niezłym humorze. Jak tylko ja przeszłam obok, zrzedła jej mina. Nie powiedziała cześć. Nie chciała mnie słuchać. Nie, nie chciałam kolejny raz opowiadać, jak matka z ciotką się śmiały. Od tego chciałam zacząć, ale chciałam jej opowiedzieć o tym kabarecie. A ona "dobra, skończ". Mogłaby powiedzieć np. że mówiłam jej już to, a nie mówiłam. Olki zawsze by posłuchała. Mnie nigdy. Zawsze tak jest. Jak coś ją najdzie, żeby mnie przytulić to ją najdzie, poza tym jest wobec mnie obojętna.
W poniedziałek nawet nie napisałam, że jestem wkurzona na nią. Napisałam, że na dziewczyny. A ona zaczęła pyszczyć, że jestem głupia i jak chcę to mogę z nią nie gadać. Zaczęła mnie obrażać. To co, miałam nie reagować? Napisałam do niej, chciałam jej to wyjaśnić. Z jej strony poleciały tylko przekleństwa. A czy z mojej strony usłyszała chociaż jedno?
Nie.
Przezwałam ją chociaż raz przez ten cały czas?
Nie.
Kto tu jest winny?
Nie sądzę, że jestem bez winy. Ale ona udaje, że cała wina jest właśnie po mojej stronie.
A dzisiaj? Poleciała seria obelg. Nie wybaczę jej tego nigdy. Ona taka jest. Obraża człowieka nie zważając na to, czy jest obok, czy go lubi, czy dwa dni wcześniej siedział z nim w ławce, czy nie. Jej jest wszystko obojętne. Dlatego nie warto się z nią przyjaźnić.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz